czwartek, 31 października 2013

Zauważyłam ostatnio, że gdy nie biore żadnych prochów to wiecej jem.. Ćpając potrafilam całymi dniami.. a nawet tygodniami.. nic nie jeść... Kurwa.. Ja jestem pierdoloną narkomanką.. Ostatni tydzień byłam czysta od tego wszystkiego bo rodzice sie dowiedzieli, że jarałam ze znajomymi sztywnego.. Miałam niezłą wojne w domu dlatego wolałam nawet zwykłych szlugów nie palić przez pewien czas. Ale ja tak nie moge.. Od wczoraj biore jedynie tabake.. Ona mi choć troche pomaga.  Nie jest taka szkodliwa wiec jak mi pomaga to nie bede sobie odmawiać. Bilans i tak nie taki jak ma być ale po mału wpadam na dobre tory z dietą i (nie)jedzeniem. Dzisiaj rano mama mnie zmuszała do jedzenia (nie jem w szkole obiadów dlatego kaze mi chociaż śniadania jeść) ale zrobiona kanapka wylądowała u mnie w szawce. Musze ją jeszcze wyrzucić. I tak jak przyszłam ze szkoły to zjadłam coś tam ok 16 godz. ( troche za dużo), ale teraz sobie wzięłam działke i juz nic nie zjem. A jutro może głodówka? Może sie uda. Zobaczymy ;) Nic mi się nie chce robić.. Ale jeszcze musze troche pokój ogarnąć a później poczytam jakąś książe. Niedawno skończyłam czytać "Przeklinam cię, ciało". Musze powiedzieć, że jest świetna. Polecam wam ją przeczytać. Przynajmniej jest zajęcie i nie myśli sie o jedzeniu. ;)

To by było na tyle. Trzymajcie sie! :)

poniedziałek, 28 października 2013

Blizej do celu..

W sobote sobie troche odpuściłam z dietą.. Pokłócilam się z chłopakiem, z rodzicami... Ale za to w niedziele nie zjadłam nic, piłam wodę i herbaty bez cukru. Dzisiaj po zjedzeniu dwóch jabłek i wypiciu kawy zważyłam sie popołudniu w szkole. Byłam zadowolona z cyferek na wadze. Ale dzisiaj troche przesadziłam z jedzeniem... Więc żeby trochę wyrównać to jutro postaram się nic nie zjeść. Pozwole sobie z to na kawe :) Oczywiście bez cukru. Zrobiłam też sobie zdjęcia.
Dzisiejsza waga to 54.2 kg!
A więc cel pierwszy zaliczony, teraz wyczekuje z niecierpliwością 52kg na wadze. Mam nadzieje ze za jakiś tydzień zobacze tę liczbę. Musze się przekonać do jakiś ćwiczeń i ćwiczyć codziennie tak jak kiedyś, ale jakoś sie nie moge do tego przekonać.mam teraz za dużegolenia.. Nawet na w-f mi sie nie chce chodzić co jest dziwne, bo kiedyś z niecierpliwością czekałam na tę lekcje.
A wy robicie jakieś ćwiczenia? Ja kiedyś robiłam mel b nóg i czasem coś z Chodakowską. Czas znów sie do tego zmotywowac. :) Wstawiam swoje zdjęcia. Możecie ocenić moją sylwetke i napisać nad jakimi partiami ciała powinnam się najbardziej skupić. Ja myśle że powinnam sie wziąć za ćwiczenia na nogi i brzuch, a wy jak uwazacie? ;) Trzymajcie sie chudo! :)

piątek, 25 października 2013

Z jednej strony zwycięstwo a z drugiej porażka?

Nie zrobiłam jeszcze zdjęć mojej sylwetki, ale wkrótce sie pojawią. Miałam napisac notke wcześniej ale nie mialam na to niestety czasu. Bilansik musze przyznac calkiem niezły od kilu dni. We wtorek zjadłam (wypiłam) tylko kilka łyżek krupniku(ok. 20kcal), w środe zjadlam 5 herbatników (100 kcal), w czwartek bardzo maly kawałek bułki z jakims miesem (ok. 60 kcal) i 6 herbatnikow (120 kcal), a dzisiaj niestety gorzej bo były urodziny drucha (jestem harcerzem:)) i był tort, zjadłam dość duży kawałek (ok. 600 kcal) i poł kromki chleba ;/ (50 kcal). Nie waże sie od poniedziałku. W poniedziałek zważyłam sie wieczorem, w ubraniu i po 3 dniach obrzarstwa..przeraziłam się widząc liczbe 60! Choc nie powinnam sie dziwic skoro wtedy przez kilka dni jadlam bez przerwy co popadnie mi w ręce.. i wazyłam sie wieczorem wiec to tez sie troche przyczyniło do tej liczby bo powinno sie wazyć rano. Jutro ponieważ jestem caly dzien w domu planuje sb zrobic budyń. Już tydzień z mną chodzi ale zrobie go w inny sposób ..taki light. Z poł szklanki mleka zmieszaną ze szklanką wody, odmierze poł szklanki, wsypie budyń i tak zagotuje dodając słodzik. Wiem ze za mało tego ''mleka'' na jedną porcje ale mi tak bardziej smakuje bo jest gęstszy i troche..gumowaty? Nie.. Nie wiem jak to nazwać :D jutro napisze czy dobry wyszedł.

A tak wogóle to to życie mnie męczy. Wszystko mnie męczy. Nie czuje satysfakcji z życia. Z rodzicami wieczna wojna bo 'ćpam' i robi sie ze mnie ''wróg kościoła''... Kurwa! To moje życie i im nic do tego czy zmówiłam paciorek i czy poszlam grzecznie do kościółka. No szlak mnie trafi. Dzisiaj dwugodzinne kazanie mialam. Psychike i tak już mam zjechaną na maxa.. Przez rodziców i ich schizy i szaleńczą wiare w Boga.. Przez chłopaka, z którym miałam już wiele niemiłych wspomnień..głównie z   mojej winy..w depresje wpadam po mału. Moje życie jak na raze jest do dupy jednym słowem. Czekam tylko na to żeby iśC do szkoły średniej i internatu a póżniej wynajme sobie jakieś miaszkanie i ch.uj nie będe z tymi wariatami mieszkac pod jednym dachem!
Amen! -_-

Dobra. Ide spać. Pewnie nie zasnę. Ale musze spróbować! Musze spróbować sie uspokoić.
Trzymajcie się Motylki!

niedziela, 20 października 2013

Brak motywacji? Czyżby?

Dlaczego ja jestem taka beznadziejna? Dlaczego nie umiem jeść normalnie? Albo sie obrzeram całymi dniami albo głoduje.. To jest nienormalne! Nie umiem trzymać diety. Gdy coś zjem to póżniej nie moge sie powstrzymać i chodze do kuchni w tą i spowrotem. Jem jem jem i jem co popadnie, nie umiem się kontrolować. Przez ostatnie dni jem jak opentana. Pochłaniam wszystko co wpadnie mi w ręce. Od jutra głodówka! Wiem że to nie jest najlepsze rozwiązanie ale przynajmniej wtedy czuje że mam nad sobą kontrole. Uwielbiam czuć tę lekkość, uwielbiam tę pustke w brzuchu. Jutro głodówka i będe ciągnąć ją jak najdłużej. A póżniej max 400kcal dziennie. Musze schudnąć. Musze! Nienawidze swojego ciała, swoich grubych nóg i odstającego brzucha z przejedzenia. A nie chce wymiotować, nie chce do tego wracać. Boje sie wejsc na wage. Pewnie waże juz z 60 kg!!! Prosze zmotywujcie mnie jakoś.. Napiszcie że jestem grubą świnią.. Cokolwiek!.. Nienawidze jedzenia a zarazem je kocham. To jest chore! Musze przestać jeść..musze..musze!! Przepraszam was za to że sie tak nad sobą użalam ale musiałam to napisac.. Byc moze to mi pomoze. Musialam to z siebie wyrzucic. Musze sie zmotywowac by was wiecej nie zawodzic. By schudnąć. By być wkońcu szczęśliwą i zadowoloną ze swojego ciała osobą!

Przepraszam za błędy interpunkcyjne (czy jak tam to sie nazywa)ale piszę tę notke na telefonie i z dlugo by zajęło pisanie gdybym tak zwracala na to uwagę.

Trzymajcie się chudo!  Mam nadziej że wam idze lepiej ode mnie i że pozbywacie sie tych niepotrzebnych nam do życia kilogramów. Jutro zrobie sobie zdjęcia mojej figury i przy najbliższej notce je wstawie.

piątek, 18 października 2013

Dziś bedzie krótka notka. Dodam tylko bilans z wczoraj (17.10.13) :
Mandarynka- ok. 30 kcal
Kanapka z kurczakiem ( bułka, kurczak w panierce, pomidor, sałata, ogórek, pomidor)- ok 500kcal
Dwa jabłka- 140 kcal

Suma - 670 kcal

Mogło być lepiej.. Szczegolnie z tą kanapką. Tato mi kupił do szkoły więc zjadłam szczególnie ze uwielbiam je. Ale za to nie zjadlam obiadu. :) Nie wiem ile miala kalorii, pewnie nie miała 500 ale jak licze to wole wpisac więcej kalorii niz mniej.. Jutro napisze bilans z dziś bo nie wiem jeszcze czy coś nie wpadnie dziś do moich ust. Mam nadzieje że nie. Wczoraj ostatni posilek zjadlam koło 15 godz. Ogólnie staram sie pod wieczór nic nie jeść.. Różnie wychodzi..ale sie staram ;)
Na dziś to tyle. Trzymajcie się chudo!

środa, 16 października 2013

Mała zmiana planów.



Dziś nie udało mi się z głodówką, ponieważ zostałam dzisiaj w domu, bo się źle czułam. A zostałam z mamą więc plan głodówki się nie powiódł. Ale i tak w tym tygodniu mam zaliczone 2 dni głodówki więc nie jestem specjalnie na siebie zła. W następnym tygodniu nowe 2-3 dni głodówki.. Może się uda ;) Dziś nawet nie liczyłam spożytych kalorii. Od jutra będę pisać bilanse ;]
To teraz może opowiem Wam coś o mnie ;)
Mam 15 lat, 167cm wzrostu i ważę obecnie 57kg. Najwięcej ważyłam 59kg. W tym miesiącu udało mi się zejść do 55kg ale niestety przytyłam do obecnej wagi 57g. Narazie moim celem jest waga 50kg, ale wyznaczę sobie na początek mniejsze cele, czyli:
1. - 55kg
2. - 52kg
3. - 50kg
Musi mi się udać! Mam dzienny limit 700 kcal  wliczając owoce i warzywa. Jeżeli trochę przekroczę limit to wielkiej tragedii nie będzie, ważne żeby były to zdrowe rzeczy ;)
Narazie to tyle, idę odrobić zaległości bo jutro do szkoły.. Życzę Wam miłego wieczoru! ;)

wtorek, 15 października 2013

Początki zawsze są najtrudniejsze a póżniej to już tylko z górki.. ;)

Witam was wszystkich!
Ten blog będzie poświęcony ruchowi pro-ana i mojej walce o perfekcje. Będę tu opisywać walkę z moimi kilogramami. Jeżeli jesteś przeciwko Motylkom i stylu życia jakim jest pro-ana to po prostu opuść tego bloga! ;) Przez ostatni miesiąc udało mi się zrzucić 5 kg ale 2 wróciły niestety.. Jestem świadoma ze to moja wina dlatego ostatnie 2 dni miałam głodówkę, ale dziś zawaliłam, ponieważ w szkole się zjarałam przez co mało co nie wykorkowałam.. Wiem głupota.. A gdy mnie puściło to miałam wilczy apetyt.. Darowałam sobie dzisiaj głodówkę, ponieważ bałam się o moje zdrowie.. Gdyby nie narkotyki to pewnie bym ją jeszcze trochę pociągnęła.. Ale cóż.. Trzeba uczyć się na błędach i od jutro wznawiam głodówkę ;) W następnym poście napisze coś wiecej o sobie i niedługo wstawię zdjęcia mojej sylwetki.
Mam nadzieje, że pomożecie mi przetrwać tę walkę o lepszą siebie i będziecie mnie wspierać :)
                                          Chcę te nooogiii !! I będe miała.. Zobaczycie ;)

ps. wysyłajcie mi linki do waszych blogów o podobnej tematyce. Będę bardzo wdzięczna :*