Za dobra żeby umrzeć, za zła żeby żyć?
Jestem zjebana. nic mi się nie udaje. Rodzice codziennie robią mi wojnę o najdrobniejsze rzeczy. Wywierają na mnie wielką presje. W domu czuje się jak w więzieniu. Najchętniej chciała bym stąd uciec, ale gdzie? Czasem myślę żeby żyletkę mocniej docisnąć, tak żeby uleciała ze mnie cała krew, całe życie. Nie czuje się szczęśliwa. Czasem myślę żeby wziąć dwa buchy za dużo.. Albo garść tabletek popić wódką. Piękna śmierć, ale jaką mam pewność, że po śmierci będzie mi lepiej? Nie mam żadnej, dlatego boje się to zrobić. Ale jak długo strach będzie mnie powstrzymywał przed śmiercią? Tego nie wiem. Możę miesiąc, może kilka lat, a może nigdy się nie odważę? Dlaczego? Bo jestem tchórzem? Tak jestem tchórzem. Ale czy to jest powód by cierpieć?
Chyba jesteś zwyczajnie głupia skoro się tniesz i myślisz o tym jak fajnie byłoby umrzeć. Masz przed sobą całe życie, a więc rusz tyłek i zrób wszystko, żeby było piękne! Wątpię, żebyś miała mnóstwo problemów, których nie da się rozwiązać. Masz dwie nogi? Dwie ręce? Głowę na karku? A więc masz wystarczająco dużo, żeby wziąć się w garść i walczyć o lepsze jutro!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, jeżeli uraziłam Cię tym co napisałam, ale naprawdę trudno mi tolerować ludzi, którzy marudzą jak to jest im źle, jakby wszystkim wokół żyło się lekko. Życie to bagno. Ale tylko Ty możesz zmienić to bagno w coś wartościowego, a więc do pracy!
Eudaimonia wszystko już napisała, nie mam nic do dodania. Nie ma co się użalać, trzeba zebrać dupę i pokazać trochę siły! Na przekór, wbrew, na dowód. Jest tyle marzeń, które można zrealizować...
OdpowiedzUsuńWięc nie mędź tylko wymyśl sposób jak zrealizować własne. I to zrób. Szkoda marnować cenny czas.